Dobra literatura jest tam, gdzie można posłuchać opowieści. Cała formalna wartość pisanego
słowa musi uwzględniać czytelnika, który zechce lub nie, uczestniczyć w świecie
wyobraźni. Jeśli dodać do tego puentę, pewien dystans do słów jakie się
wypowiada, otrzymuje się prawdziwą perełką w postaci zbioru opowiadań Oty
Pavela „Śmierć pięknych saren”
Ocalam
więc od zapomnienia ten zbiorek, cytując końcowy fragment opowiadania „Najdroższa
w Europie środkowej”, w którym to główny bohater, komiwojażer, oszukany przez
doktora Jakubczyka w taki sposób, że sprzedał był on tatusiowi autora staw
rybny, z którego wyłowiono ryb sztuk jeden, zapałał ów bohater żądzą słodkiej
zemsty, sprzedając doktorowi po latach ekskluzywną lodówkę z pustym wnętrzem.
"(...) Po
odejściu pana doktora Jakubczyka tatuś wezwał magazyniera Szkwora.
- Masz
tam jaką starą, wybrakowaną lodówkę?
- Jedna
się jeszcze znajdzie.
Tatuś
kazał więc panu lakiernikowi Kuczerze pięknie ją polakierować i polecił wyjąć z
niej środek, tak że z lodówki pozostała jedynie pusta skrzynia. Nie zapomniał,
oczywiście, o oryginalnym opakowaniu i nalepkach MADE IN SWEDEN i raz jeszcze
pomyślał z żalem, że na pierwszy rzut oka ten staw w Kroczehlawach również tak
pięknie wyglądał, otoczony wierzbami i pokryty żółtymi grążelami. Żeby jednak
rozpacz pana doktora Jakubczyka nie była aż tak straszliwie okrutna, kazał
tatuś zapakować wraz ze skrzynią ową marmurową płytę, która tak bardzo się panu
doktorowi podobała.
Lodówkę
wysłano do Kroczehlaw.
Pan
doktor Jakubczyk wezwał z Libuszyna montera Beznoska, aby lodówkę podłączył. A
monter uciekł ponoć przerażony wołając, że nie chce mieć z tym nic wspólnego.
Pan
doktor Jakubczyk natychmiast zadzwonił do tatusia.
- Panie
inspektorze - krzyczał - ta lodówka nie ma środka. Przysłał mi pan pustą
skrzynię. Królikarnię już mam, więc mi to do niczego niepotrzebne!
A tatuś
na to:
- No,
panie doktorze, nic się już nie da zrobić. To tak jak z tym stawem. On także
nie miał środka, choć skądinąd wyglądał prześlicznie.
I odłożył
słuchawkę.
Pan
doktor Jakubczyk nie przyjechał do Pragi, aby sprawę z tatusiem załatwić po
boksersku, ani też nie podał tatusia do sądu. Musieli jednak mieć u Jakubczyków
smutny wieczór, tak samo jak my po odłowie owych karpi. Toż przecie pan doktor
Jakubczyk kupił najdroższą skrzynię na króliki nie tylko w Czechach, ale w
całej Europie środkowej!"