Gdzie są przyjaciele moi...
sobota, 21 września 2013
Jedno ocalam, drugie unicestwiam.
Papież
nie przestaje zadziwiać. Przywraca Kościołowi rozwiedzionych i homoseksualistów,
ma czelność mówić o sakramentach za „co łaska”, nie zaś o taryfach za posługę.
A jeśli wierni wezmą sobie do serca słowa papieża? Nie lękajcie się,
hierarchowie. Właśnie odwzorowywanie przekonań papieża Franciszka w realnym
życiu uczyni z kościoła katolickiego partnera ludzi wierzących i wątpiących
dotąd w adekwatność czynów posłańców Boga do nauki i ewangelizacji.
Nie ma
się czego lękać pan Terlikowski. Snadź jego wywody i pouczenia kościołowi, tyle
co psu na budę się zdają, gdy w bezmyślności swej próbuje stawać ponad papieskie
słowa, kiedy poucza i umoralnia, kiedy umniejsza wartość słów Ojca Świętego,
zamykając oczy na przewiny i zaniedbania duchowieństwa, jakie w kulturalny
sposób Franciszek napiętnuje.
Szkoła
Falenicka każe mi się obawiać o przyszłość papieża, który, jakby naprzeciw
swoim słusznym latom przepędzonym na tym świecie, ma odwagę mówić, co mu się w
Kościele nie podoba.
Szkoła
Otwocka z kolei suponuje, że papież Franciszek reprezentuje środowisko
hierarchów pragnących rzeczywistych zmian i w związku z tym nie jest w
Watykanie sam.
Natomiast
Szkoła Terlikowska albo udaje, że nie wie, albo idzie w zaparte, że nic się nie
dzieje w „państwie duńskim”, wykazując przy tym ignorancję i strach przed
zmianami.
Tej
ostatniej, rzecz jasna, podziękuję i wpisuję na listę nadających się do
zapomnienia.
poniedziałek, 16 września 2013
Rabini
Bruno Schulz - "Rabini:"
Nie ma
tego świata i przywrócenie go do trwałej pamięci będzie jeśli nie hołdem, to
przynajmniej miłym obowiązkiem.
Wyjątek z „Ptaków” Bruno Schulza
(…) Ojciec
nie wychodził już z domu. Palił w piecach, studiował nigdy niezgłębioną istotę
ognia, wyczuwał słony, metaliczny posmak i wędzony zapach zimowych płomieni,
chłodną pieszczotę salamander, liżących błyszczącą sadzę w gardzieli komina. Z
zamiłowaniem wykonywał w owych dniach wszystkie reparatury w górnych regionach
pokoju. O każdej porze dnia można go było widzieć, jak - przykucnięty na
szczycie drabiny - majstrował coś przy suficie, przy kamiszach wysokich okien,
przy kulach i łańcuchach lamp wiszących. Zwyczajem malarzy posługiwał się
drabiną jak ogromnymi szczudłami i czuł się dobrze w tej ptasiej perspektywie,
w pobliżu malowanego nieba, arabesek i ptaków sufitu. Od spraw praktycznego
życia oddalał się coraz bardziej. Gdy matka, pełna troski i zmartwienia z
powodu jego stanu, starała się go wciągnąć w rozmowę o interesach, o
płatnościach najbliższego ,,ultimo”, słuchał jej z roztargnieniem, pełen
niepokoju, z drgawkami w nieobecnej twarzy. I bywało, że przerywał jej nagle
zaklinającym gestem ręki, ażeby pobiec w kąt pokoju, przylgnąć uchem do szpary
w podłodze i z podniesionymi palcami wskazującymi obu rąk, wyrażającymi
najwyższą ważność badania - nasłuchiwać. Nie rozumieliśmy wówczas jeszcze
smutnego tła tych ekstrawagancji, opłakanego kompleksu, który dojrzewał w
głębi.(…)”
Rzadko kto tak pisze i właśnie dlatego należy ocalić od zapomnienia ten fragment, ale i całą prozatorską twórczość Schulza.
Rewolucyjny Jezus
Papież
Franciszek spotkał się niedawno z jednym z twórców teologii wyzwolenia,
85-letnim księdzem Gustavo Gutierrezem z Peru - poinformował Watykan. [za Onetem]
To kolejny istotny gest Papieża Franciszka, który dostrzega rzeczy i sprawy niezauważalne dotąd przez dostojników watykańskich, bądź też takie, o których mówiło się szeptem.
A oto, co
ma do powiedzenia w kwestii rewolucji i Jezusa inny teoretyk teologii
wyzwolenia Ernesto Cardenal, nikaraguański poeta i duchowny katolicki:
„Rewolucja
jest tym, o czym nauczał Jezus. Są teolodzy, którzy twierdzą, iż Królestwo
Boże, o którym mówił, jest bliskie współczesnej idei rewolucji. Rewolucji
wywrotowej, która doprowadziła do śmierci Jezusa i niosła za sobą zmiany
polityczne i społeczne. Młodzi mówią dziś, że inny świat jest możliwy – i ja
też tak sądzę. Podobnie uważał Jezus. Inny świat jest możliwy i konieczny. Inny
Kościół też jest możliwy.”
Mój jest ten kawałek podłogi
No właśnie. Ocalam tej mój kawałek podłogi. Zostało niewiele, coraz mniej. Nawet nie wiem, czy warto.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)