Papież
nie przestaje zadziwiać. Przywraca Kościołowi rozwiedzionych i homoseksualistów,
ma czelność mówić o sakramentach za „co łaska”, nie zaś o taryfach za posługę.
A jeśli wierni wezmą sobie do serca słowa papieża? Nie lękajcie się,
hierarchowie. Właśnie odwzorowywanie przekonań papieża Franciszka w realnym
życiu uczyni z kościoła katolickiego partnera ludzi wierzących i wątpiących
dotąd w adekwatność czynów posłańców Boga do nauki i ewangelizacji.
Nie ma
się czego lękać pan Terlikowski. Snadź jego wywody i pouczenia kościołowi, tyle
co psu na budę się zdają, gdy w bezmyślności swej próbuje stawać ponad papieskie
słowa, kiedy poucza i umoralnia, kiedy umniejsza wartość słów Ojca Świętego,
zamykając oczy na przewiny i zaniedbania duchowieństwa, jakie w kulturalny
sposób Franciszek napiętnuje.
Szkoła
Falenicka każe mi się obawiać o przyszłość papieża, który, jakby naprzeciw
swoim słusznym latom przepędzonym na tym świecie, ma odwagę mówić, co mu się w
Kościele nie podoba.
Szkoła
Otwocka z kolei suponuje, że papież Franciszek reprezentuje środowisko
hierarchów pragnących rzeczywistych zmian i w związku z tym nie jest w
Watykanie sam.
Natomiast
Szkoła Terlikowska albo udaje, że nie wie, albo idzie w zaparte, że nic się nie
dzieje w „państwie duńskim”, wykazując przy tym ignorancję i strach przed
zmianami.
Tej
ostatniej, rzecz jasna, podziękuję i wpisuję na listę nadających się do
zapomnienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz